Wniosłam razem z matką wszystkie nasze rzeczy do domku w którym miałyśmy mieszkać.
Nie było tam za dużo miejsca, ale wystarczająco. Wystrój nie był zachęcający...
Sądzę, że lepiej będzie jak się nie wypowiem na ten temat.
Z moich rozmyślań wyrwała mnie moja rodzicielka.
-Pięknie tu, prawda? Zawsze chciałam przyjechać w takie miejsce.
-Nie musisz kłamać. Nie nabiorę się na to, już nie jestem taka mała. Jeśli myślisz, że swoją paplaniną mnie przekonasz, to postaraj się bardziej.
O co wogule jej chodziło... No, przynajmniej już się nie odezwała. Weszłam do swojego cudownego pokoiku i rzuciłam torbę przy łóżku. Kule zostawiłam przy drzwiach, już ich tak bardzo nie potrzebowałam.
Ułożyłam się na łóżku i wlepiłam swój wzrok w sufit.
Z moich rozmyślań wyrwała mnie moja rodzicielka.
-Pięknie tu, prawda? Zawsze chciałam przyjechać w takie miejsce.
-Nie musisz kłamać. Nie nabiorę się na to, już nie jestem taka mała. Jeśli myślisz, że swoją paplaniną mnie przekonasz, to postaraj się bardziej.
O co wogule jej chodziło... No, przynajmniej już się nie odezwała. Weszłam do swojego cudownego pokoiku i rzuciłam torbę przy łóżku. Kule zostawiłam przy drzwiach, już ich tak bardzo nie potrzebowałam.
Ułożyłam się na łóżku i wlepiłam swój wzrok w sufit.
Nie mam pojęcia ile leżałam, ale gdy się ściemniło postanowiłam, że coś zjem.
Weszłam do kuchni z lekkim trudem, bo był spory próg. Trochę przeszkadza mi proteza.
Ledwo mi się zgina, a rana pewnie się tak łatwo nie zagoi.
Spojrzałam do lodówki i od razu ją zamknęłam. Świeciła pustkami. No to super - nie dość, że zostałam przymuszona do przyjazdu tutaj, to jeszcze warunków do życia nie ma.
Spojrzałam do lodówki i od razu ją zamknęłam. Świeciła pustkami. No to super - nie dość, że zostałam przymuszona do przyjazdu tutaj, to jeszcze warunków do życia nie ma.
To istny koszmar. Może jak się wyśpię, to będę miała lepszy humor.
Jak postanowiłam, tak też zrobiłam.
Obudziłam się przez jakiś hałas, dobiegający zza drzwi. Nie było sensu nawet starać się zasnąć. Wstałam z łóżka, ubrałam się w jakieś dżinsy i podniszczoną bluzkę z krótkim rękawem. Wychodząc z pokoju, zauważyłam, że mama znajduje się w kuchni. Podeszłam trochę bliżej i ogarnęło mnie przerażenie. Mama właśnie gotowała. Ona nigdy, ale to NIGDY nie gotuje.
Zaraz po tym, gdy otrząsnęłam się z szoku, zastanowiło mnie skąd wzięła jedzenie. Postanowiłam to wyjaśnić później. Usiadłam wygodnie przy stoliku i przyglądałam się jej poczynaniom.
Kilka chwil później, nareszcie mnie zauważyła.
-O, widzę, że się już obudziłaś. Jak się spało w nowym miejscu?
-Było nawet w porządku. -wysiliłam się na dosyć łagodny ton.
Rodzicielka podała kanapki i postanowiła po raz kolejny nawiązać kontakt ze mną.
-Rano przyszła gospodyni, aby dać nam trochę jedzenia. Później przejadę się do sklepu.
-Mhm, to super. Miło z jej strony.
Czasem moja sztuczność mnie przeraża.
-Powiedziała mi jeszcze, żebyś stawiła się pod stajnią za godzinę. Po tym jak wyszłaś do swojego pokoju, razem z Tomem wprowadziliśmy Dukata do jego nowego boksu. -a więc nie jaki Tom, będzie prowadził te lekcje.
-Dobrze, pójdę tam. Ale uprzedzałam już dawno i powtórzę to jeszcze raz, nie zamierzam współpracować.
Po śniadaniu wróciłam do pokoju i przebrałam się w odpowiedniejsze rzeczy i uczesałam włosy w wysokiego kuca. Do stajni wyruszyłam trochę wcześniej, by zapoznać się z otoczeniem. Wchodząc do środka usłyszałam przyjemne dla uszu rzżenie. Popatrzyłam na wszystkie boksy z których wychylały się konie. Tylko z jednego nie wystawał łeb. Domysliłam się, że to właśnie tam znajduje się Dukat. Przy pomocy kuli doszłam do niego. Jego oczy wyrażały wściekłość, gniew i nienawiść. Nie było w nich już tyle blasku. Praktycznie w ogóle go tam nie było. Te wszystkie emocje były skierowane do mnie. W końcu to przeze mnie tyle cierpiał. Nie obchodziło mnie to jak wygląda, przerażało mnie to, że nie wiem jak go przeprosić. Jak zdobyć jego zaufanie. Niestety to tylko marzenia, przecież nigdy na niego nie wsiądę... Wtedy usłyszałam kroki, odwróciłam się i zobaczyłam tego samego mężczyznę co wczoraj przy samochodzie.
-To ty jesteś Grace? -przeszedł obok mnie i stanął oparty o boks Dukata. Miał trochę wrogi to głosu.
-Tak, mógłby Pan od razu powiedzieć co będziemy robić...
-Jestem Tom Booker. - wszedł mi w słowo - Mów mi po prostu Tom. A co będziemy robić dowiesz się później. Powinnaś od dzisiaj zacząć naukę cierpliwości, której najwyraźniej ci brak.
-O, widzę, że się już obudziłaś. Jak się spało w nowym miejscu?
-Było nawet w porządku. -wysiliłam się na dosyć łagodny ton.
Rodzicielka podała kanapki i postanowiła po raz kolejny nawiązać kontakt ze mną.
-Rano przyszła gospodyni, aby dać nam trochę jedzenia. Później przejadę się do sklepu.
-Mhm, to super. Miło z jej strony.
Czasem moja sztuczność mnie przeraża.
-Powiedziała mi jeszcze, żebyś stawiła się pod stajnią za godzinę. Po tym jak wyszłaś do swojego pokoju, razem z Tomem wprowadziliśmy Dukata do jego nowego boksu. -a więc nie jaki Tom, będzie prowadził te lekcje.
-Dobrze, pójdę tam. Ale uprzedzałam już dawno i powtórzę to jeszcze raz, nie zamierzam współpracować.
Po śniadaniu wróciłam do pokoju i przebrałam się w odpowiedniejsze rzeczy i uczesałam włosy w wysokiego kuca. Do stajni wyruszyłam trochę wcześniej, by zapoznać się z otoczeniem. Wchodząc do środka usłyszałam przyjemne dla uszu rzżenie. Popatrzyłam na wszystkie boksy z których wychylały się konie. Tylko z jednego nie wystawał łeb. Domysliłam się, że to właśnie tam znajduje się Dukat. Przy pomocy kuli doszłam do niego. Jego oczy wyrażały wściekłość, gniew i nienawiść. Nie było w nich już tyle blasku. Praktycznie w ogóle go tam nie było. Te wszystkie emocje były skierowane do mnie. W końcu to przeze mnie tyle cierpiał. Nie obchodziło mnie to jak wygląda, przerażało mnie to, że nie wiem jak go przeprosić. Jak zdobyć jego zaufanie. Niestety to tylko marzenia, przecież nigdy na niego nie wsiądę... Wtedy usłyszałam kroki, odwróciłam się i zobaczyłam tego samego mężczyznę co wczoraj przy samochodzie.
-To ty jesteś Grace? -przeszedł obok mnie i stanął oparty o boks Dukata. Miał trochę wrogi to głosu.
-Tak, mógłby Pan od razu powiedzieć co będziemy robić...
-Jestem Tom Booker. - wszedł mi w słowo - Mów mi po prostu Tom. A co będziemy robić dowiesz się później. Powinnaś od dzisiaj zacząć naukę cierpliwości, której najwyraźniej ci brak.
"Pamiętaj, może być tylko lepiej."
*******************************************************************************
Przepraszam, że dopiero teraz dodaję to opowiadanie, ale tak jak wspominałam byłam na koloniach. Co najgorsze, telefon mieliśmy tylko na godzinkę. Ale jakoś przeżyłam. :)
Przepraszam, że dopiero teraz dodaję to opowiadanie, ale tak jak wspominałam byłam na koloniach. Co najgorsze, telefon mieliśmy tylko na godzinkę. Ale jakoś przeżyłam. :)
Mam nadzieję, że kolejna część wam się podoba. Nareszcie zaczyna się coś dziać.
Tak sobie to przemyślałam, że wyjdzie więcej części niż mówiłam.
Zastanawiam czemu nie ma komentarzy. To bardzo motywuje, więc proszę - napiszcie choćby "przeczytałam/em". ;)
Zastanawiam czemu nie ma komentarzy. To bardzo motywuje, więc proszę - napiszcie choćby "przeczytałam/em". ;)
Fajnie, że ktoś pomyślał o "przerobieniu" filmu w opowiadanie :D
OdpowiedzUsuń