Czy już nie ważne są chwile?
Cisza, spokój i harmonia panująca w lesie, była cudowna.
To dlatego lubię tu przebywać. Można trochę ochłonąć, po życiu codziennym.
Ptaki, które tak pięknie śpiewają - tworzą jedność.
Nie jest łatwo dostrzec detale, nawet jeśli będą w zasięgu naszego wzroku.
Niebo, nie zawsze niebieskie, przybrało kolor różowy.
Zbliża się zachód słońca... Moja ulubiona pora dnia. Nie jest za gorąco, ani za zimno.
Mimo, że życie to błędne koło, można coś od niego dostać.
Maleńkie cienie płatków stokrotek, a noc z płatków róż.
Wiaterek z motylich skrzydełek, huragany z ptasich skrzydeł.
Woda z dalekich stron i susza - tak blisko.
Oddechy gwiazd i słońce w czyimś uśmiechu.
Mogłabym tak wymieniać bez końca, ale po co? Każdy będzie się upierał, że to nie ma sensu.
Coś się kończy a coś się zaczyna... Typowe. Nic więcej ludzie nie potrafią powiedzieć.
Przecież nic się nie kończy. Wszystkie wspomnienia pozostaną.
Tak samo jak każde z żywych stworzeń. Również stwierdzenie, że coś się zaczyna jest błędne.
Po prostu życie jest nie przerwane i toczy się dalej.
Wszystko jest bezcenne... - chciałabym tak powiedzieć.
Staramy się o coś nowego, a niszczymy to co mogło nam pomóc.
Nie widzimy więzi, która jest w nas. Która chroni przed upadkiem...
Pora wracać do domu. Chociaż, jakby to przemyśleć to ja jestem w domu.
Nie poradzę nic na zło, które wkradło się do naszych umysłów.
Mogę tylko sama zachować się godnie, jak na "człowieka" przystało.
Co o nim sądzicie? Wiem, że krótki... Ale taki miałam pomysł. Natępnym razem postaram się dłuże napisać. A może macie jakieś pomysły? ;)
~ola
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz