Czy życie zawsze jest nie sprawiedliwe? Czy choć jeden dzień można przeżyć normalnie... Chciałabym.
-Odpowiedz!!!
Ja siedziałam dalej, wpatrując się w swoje dłonie. Każdy wymaga ode mnie, czegoś co leży na granicy mojej wytrzymałości. Nie mam normalnego życia, ono przewinęło. Przynajmniej zaczęłam chodzić... o kulach. Tyle, że nie mogę wychodzić z domu. "Coś mi się może stać".
Ja siedziałam dalej, wpatrując się w swoje dłonie. Każdy wymaga ode mnie, czegoś co leży na granicy mojej wytrzymałości. Nie mam normalnego życia, ono przewinęło. Przynajmniej zaczęłam chodzić... o kulach. Tyle, że nie mogę wychodzić z domu. "Coś mi się może stać".
Ale już niedługo, gdy tylko dojdę do siebie... No prawie. Ja już nie dojdę do siebie. Już nie będę normalna. Już nie będę taka sama. I już nie będę normalnie traktowana. Chciałabym właśnie się obudzić. Wiele razy myślałam, że to tylko sen. Niestety, zawsze musiałam się rozczarować.
Do szkoły przestałam chodzić... Narazie i tak bym nie mogła.
Choć do tej pory nie wierzę, że mojej kochanej przyjaciółki nie ma, musiałam się z tym pogodzić. Nie obwiniam nikogo, bo po co. I tak nie ma sensu.
-Nawet nie dajesz sobie pomóc! Zrozum, że nie odwrócisz tego co już się stało!!!
Wyszła. Nareszcie. Kocham rodziców, choć już tego nie okazuje. Straciłam ochotę na okazywanie jakich kolwiek uczuć.
Choć do tej pory nie wierzę, że mojej kochanej przyjaciółki nie ma, musiałam się z tym pogodzić. Nie obwiniam nikogo, bo po co. I tak nie ma sensu.
-Nawet nie dajesz sobie pomóc! Zrozum, że nie odwrócisz tego co już się stało!!!
Wyszła. Nareszcie. Kocham rodziców, choć już tego nie okazuje. Straciłam ochotę na okazywanie jakich kolwiek uczuć.
*** trzy tygodnie później ***
Nie myślałam, że to wszystko będzie takie proste. Jeszcze nie dawno chciałam umrzeć.
Nie bałabym się. Nawet teraz się nie boję. W końcu to nic takiego. I tak mam zmarnowane życie.
Szczególnie brak mi mojej przyjaciółki. Wiem, że nie wejdzie teraz przez drzwi do mojego pokoju... Nagle mnie olśniło. Zaszłam tak szybko, jak mogłam po schodach do salonu gdzie byli moi rodzice.
-Chcę jechać do stajni. Chcę zobaczyć Dukata.-zobaczyłam ich porozumiewawcze spojrzenia.
-Nie wiem czy to jest możliwe. Wiesz... On już nie jest taki sam.
-Jeśli mnie tam nie zawieziecie, to pójdę choćby pieszo.
-Kochanie, wiemy co czujesz i uwierz, że gdyby to było możliwe zawieźlibyśmy cię już teraz.-tego się spodziewałam. Nie rozumieją mnie.
-Powiedzcie, że nic mu nie jest...-nie dostałam odpowiedzi. - Proszę, ja muszę go zobaczyć.
-Dobrze, w takim razie pojedziemy jutro.
Przynajmniej tyle. Nie wiem co oni ukrywają. Może coś mu się stało, ale na pewno żyję.
Szczególnie brak mi mojej przyjaciółki. Wiem, że nie wejdzie teraz przez drzwi do mojego pokoju... Nagle mnie olśniło. Zaszłam tak szybko, jak mogłam po schodach do salonu gdzie byli moi rodzice.
-Chcę jechać do stajni. Chcę zobaczyć Dukata.-zobaczyłam ich porozumiewawcze spojrzenia.
-Nie wiem czy to jest możliwe. Wiesz... On już nie jest taki sam.
-Jeśli mnie tam nie zawieziecie, to pójdę choćby pieszo.
-Kochanie, wiemy co czujesz i uwierz, że gdyby to było możliwe zawieźlibyśmy cię już teraz.-tego się spodziewałam. Nie rozumieją mnie.
-Powiedzcie, że nic mu nie jest...-nie dostałam odpowiedzi. - Proszę, ja muszę go zobaczyć.
-Dobrze, w takim razie pojedziemy jutro.
Przynajmniej tyle. Nie wiem co oni ukrywają. Może coś mu się stało, ale na pewno żyję.
Gdyby nie żył, rodzice nie zawieźliby mnie tam. Teraz pozostaje mi czekać do jutra.
Nie mówiąc już więcej nic, wróciłam do swojego pokoju. Przebrałam się i umyłam.
Nie mówiąc już więcej nic, wróciłam do swojego pokoju. Przebrałam się i umyłam.
Miałam trochę utrudnione chodzenie, ale dawałam radę. Już się przyzwyczaiłam. Gdy tylko ulożyłam się wygodnie w łóżku, ogarnął mnie spokój. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano, wstałam wyjątkowo wcześnie. Może to z emocji. W końcu, nareszcie zobaczę Dukata... Pewnie ma coś złamane, a rodzice nie chcą żebym to widziała. I tak mnie już nic nie zaskoczy.
Rano, wstałam wyjątkowo wcześnie. Może to z emocji. W końcu, nareszcie zobaczę Dukata... Pewnie ma coś złamane, a rodzice nie chcą żebym to widziała. I tak mnie już nic nie zaskoczy.
W drodze do stadniny, byłam bardzo przejęta. Z każdym kilometrem, nie mogłam się jeszcze bardziej doczekać. Gdy samochód stanął, musiałam poczekać aż tata poda mi kule...
Najchętniej wyleciałabym z samochodu.
-Tylko pamiętaj, że on już nie jest taki sam. - usłyszałam po raz kolejny.
Miałam już tego dosyć, ale mam nadzieję, że nie dałam po sobie poznać znudzenia i złości.
-Tylko pamiętaj, że on już nie jest taki sam. - usłyszałam po raz kolejny.
Miałam już tego dosyć, ale mam nadzieję, że nie dałam po sobie poznać znudzenia i złości.
Na tyle ile mogłam, wyprostowałam się i ruszyła do boksu Dukata. Jednak tam go nie zobaczyłam.
-Gdzie on jest?
-Na samym końcu stajni.
Zdziwiłam się, dlaczego go przenieśli. Przecież na tam nigdy nie było koni.
Gdy tam doszłam, niewiele mogłam zobaczyć. Jedyne światło dawało małe okienko na górze. Przybliżyłam się jeszcze bardziej i dostrzegłam go... Jeśli to faktycznie był on.
-Gdzie on jest?
-Na samym końcu stajni.
Zdziwiłam się, dlaczego go przenieśli. Przecież na tam nigdy nie było koni.
Gdy tam doszłam, niewiele mogłam zobaczyć. Jedyne światło dawało małe okienko na górze. Przybliżyłam się jeszcze bardziej i dostrzegłam go... Jeśli to faktycznie był on.
Otworzyłam jedną ręką boks i powoli weszłam do niego. Usłyszałam jednak rżenie i odgłos, jakby cierpienia. Szybko się cofnęłam, bo to nie oznaczało nic dobrego. Kilka sekund później, Dukat obrócił się i zaszarżował na mnie. O mało co nie upadłam... Jednak, jego widok przeraził mnie bardziej. Jego skóra obok oczu... On prawie nie miał skóry. Nawet na grzbiecie.
Wyglądał jak dziki. Jego kiedyś piękne oczy, wyglądały tak obco. Emanowała od niego wściekłość, chociaż nie wiem czy dobrze to ujęłam.
Co się stało... Co się stało z moim kochanym konikiem?
Co się stało... Co się stało z moim kochanym konikiem?
"W oczach łzy, a w dłoniach pustka."
*******************************************************************************
Przepraszam, że dawno nic nie dodałam. Mam nadzieję, że rozumiecie... Niedługo koniec szkoły.
A wracając do opowiadania. Pomysł ściągnięty z filmu, wiem ;) Ale miałam ochotę napisać to opowiadanie i nic mnie już przed tym nie powstrzyma. Niedługo dodam następną część, bo właśnie skończyłam pisać.
Zapraszam do komentowania :)))
~ola
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz