Po pięknej ceremonii, pojechaliśmy na wesele. Parę młodą przywitałam wielkim uściskiem.
-Jejku, nie wieżę. Mój kochany kuzyn się ożenił.
-No chyba nie będziesz się teraz wyśmiewać?
-Ja? I to z twojego szczęścia? Pewnie.-wybuchliśmy śmiechem.
Pogadałam z nimi jeszcze chwilę, poznałam lepiej jego żonę, a potem usiadłam na swoim miejscu. Przy moim stoliku były 3 pary i jeden chłopak (był sam), obok, którego siedziałam. Chyba miał na imię Tommy. Nie powiem, był przystojny.
Wszyscy rozmawialiśmy i poznawaliśmy się, podczas jedzenia. Później przyszedł czas na zabawę. Kapela rozpoczęła swój występ, a każdy tańczył ze swoim partnerem. Chyba tylko ja i Tom zostaliśmy przy stolikach.
-Miałabyś może ochotę zatańczyć?-słyszałam w jego głosie niepewność.
-Z przyjemnością.
W tamtym momencie, chłopak złapał mnie za rękę i mocno pociągnął na parkiet. Zaczęliśmy wirować w rytm muzyki. Gdy nadeszła wolna piosenka, przytuliliśmy się do siebie bez skrępowania. Nie wiem ile czasu spędziliśmy na tańcu, jednak mnie już zaczynało się kręcić w głowie.
-Czy moglibyśmy wyjść na chwilkę na dwór?
-Oczywiście, ale coś ci się stało?-widziałam, że się zmartwił.
-Po prostu jest mi duszno.
Za budynkiem w którym odbywało się wesele był ogród z basenem, trampolinom, huśtawkami i bujaną ławką. Wybraliśmy tę ostatnią opcję. Rozsiedliśmy się wygodnie i wpatrywaliśmy się w gwiazdy. Ciszę przerwał Tommy.
-Już ci lepiej? W każdej chwili mogę odwieść cię do domu.
Nie wiedząc co mówi, naruszył bardzo drażliwy temat. Sprawił mi przykrość, choć nie mogę się na niego gniewać. Nie wie, że nie mam domu. Z drugiej strony to ja chciałam tam zostać. Ale kto by chciał, sprawiać komuś kłopot.
-Taaak. Już mi lepiej.-starałam się, aby zabrzmiało to naturalnie, jednak w pewnym momencie mój głos zadrżał.
-Nie wydaje mi się. Czy ty płaczesz?
Och, nie. Nawet nie zauważyłam kiedy po moich policzkach pociekły łzy.
-Przepraszam, to nic.
-Skoro nic, to powiedz mi.-może powinnam się komuś wygadać.
-No więc, kiedy powiedziałeś, że mnie odwieziesz do domu.... Problem w tym, iż nie mam domu.- widziałam w jego oczach zmartwienie i zaskoczenie -Mieszkam w sierocincu. Trochę glupio mi o tym mówić, ale tak już jest.
-Nie miałem pojęcia, ja bardzo...-uciszyłam go delikatnym gestem dłoni -Mogę wiedzieć ile masz lat?
-Siedemnaście. Proszę nie mówmy o tym. Nic nie wiedziałeś i to może ja zareagowałam zbyt ostro...- tym razem to on mnie uciszył i pociągnął za sobą. Po chwili zdałam sobie sprawę, że jesteśmy przy trampolinie. Tak, to trochę głupie i chyba wiem co kombinuję.
-Zdejmuj buty i wskakujemy. -oznajmił z uśmiechem.
Posłusznie zdjęłam obuwie i z lekkim zachwianiem, weszłam do środka trampoliny. Nagle poczułam ręce na swojej talii.
-Trzymaj się mnie i mam nadzieję, że się nie boisz.
-Oczywiście, że nie. Uważaj żebyś się czasem nie przewrócił.- dodałam z sarkazmem, na co przewrócił oczami.
Zaczęliśmy zabawę. Krzyczeliśmy na cały głos, świetnie się przy tym bawiąc. Co chwila któreś z nas upadało, przez co wybuchaliśmy głośnym śmiechem. Gdy już nie mieliśmy siły na nic, usiedliśmy na miękkim materiale.
-Nie sądzisz, że powinniśmy już iść?- tak, na prawdę to chciałam zostać jeszcze dłużej.
-Nie. Pewnie nikt nie zauważył, że nas nie ma.
Popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Nie widziałam jeszcze takiego pięknego koloru, jak jego. Były tak niesamowite, nie chciałam odrywać się od tego widoku. Widziałam, że pochyla się w moją stronę i wcale nie protestowałam, choć wiedziałam co może się stać. To niesamowite prawda? Znamy się tylko kilka godzin. Jak dla mnie, to miłość od pierwszego wejrzenia.
Wreszcie się stało. Słodki i pełen miłości pocałunek.
-Ja... Chyba....-zaczął się jąkać i odsunął się na kawałek.
-Nie nic się nie stało. Muszę nawet powiedzieć, że mi się podobało... Bardzo.
Nie powiedział już nic, tylko wpił się w moje wargi jeszcze raz tej nocy.
Było mi wszystko obojętne. Nie zaprzątałam sobie już niczym głowy. Był tylko on.
"To serce nas prowadzi przez życie, nie czas."
*********************************************************************************
Jak wam się podoba? Troszkę banalny...
Przypominam o zgłoszeniach. Do następnego! ;)
~ola
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz